Gdy usłyszałem nawołującą mnie Alice, ruszyłem w jej kierunku. Okazało się, że znalazła męski wisiorek. Nie był zniszczony, więc musiał go zostawić ktoś, kto niedawno tu przechodził. Ciekawe kto to, jakie ma zamiary i czy wie o nas. Poszliśmy do Jake'a, aby nam pomógł. [...] Szliśmy przed siebie, aż dotarliśmy do jakiejś groty, gdzie siedział wyprostowany chłopak i z zamkniętymi oczami, głęboko nad czymś myślał, chrząknąłem, dzięki czemu się otrząsnął z transu.
- O jezu! Jak się cieszę że was widzę! - wykrzyknął uradowany, lecz gdy zobaczył Ali, spoważniał i przybrał postawę podrywacza. - Bolało jak spadłaś z nieba? - uśmiechnął się szarmancko, a co jedynie wywróciłem oczami. - Może się przedstawię, nazywam się Olek.
- Aleks.
- Alison. Chodź, zabierzemy cię do nas. - uśmiechnęła się lekko.
Chłopak zrobił krok do dziewczyny, ruszyliśmy w drogę powrotną. Szedłem z tyłu, złapali ze sobą dobry kontakt i ewidentnie oboje zapomnieli o moim istnieniu. Zatrzymałem się, no jasne, było można się domyślić że ja to tylko na chwilę, dopóki nie zjawi się ktoś lepszy. Pogłaskałem dwa boksery i ruszyłem w zupełnie przeciwnym kierunku, jest jeszcze inna droga do naszej "siedziby" dłuższa, ale wolę to, niż słuchać ich migdalenia się i czuć się jak piąte koło u wozu.
Alice?