Killer był dziś jakiś dziwny, jakiś speszony i rozkojarzony. Ale, nie myślałem o tym. Najgorsze jeszcze przed nami.
- Bałam się... - powiedziała nagle.
- Przecież obiecałem, a ja obietnic zawsze dotrzymuję. - lekko się uśmiechnąłem i odgarnąłem jej kosmyk włosów za ucho, dziewczyna delikatnie się uśmiechnęła. - Mam pomysł. - dodałem po chwili.
- Co?
- Pójdziemy zobaczyć delfiny, przyda się taka mała odskocznia. - uniosłem lewy kącik ust.
Alison?