- Gdzie jest Aleks!? - wykrzyknęłam z załamaniem.
Chłopak popatrzył się tylko na mnie bez żadnej nadziei, a następnie spuścił wzrok w ziemię. Byłam załamana, chciałam się zabić.
"Albo oboje, albo żaden" - Aleks.
Oparłam się o ścianę i powoli sunęłam w dół, łapiąc się jednocześnie za głowę. Teraz mi już wszystko jedno, nie mam nic co do stracenia... Jeśli mam być szczęśliwa, chcę być tam gdzie on, to będzie jedno, dobre rozwiązanie. [...] Podparłam się prawą ręką i wstałam bez żadnego problemu, gdy nagle w moim kierunku szedł on... mój... Szczęście ogarnęło mnie całą, popłakałam się ze szczęścia. Nie czekając na żadną reakcje podbiegłam do niego, otuliłam mu szyję, złapałam mocno za koszulkę, by już go nigdy więcej nie stracić. Ten jedynie wyszeptał;
- Cicho, spokojnie. Jestem tu z Tobą, nigdy Cię nie zostawię, obiecałem i obiecuję. - pocałował mnie lekko w czoło. - Kocham Cię. - dodał po chwili.
Miałam już dość tego przeklętego dnia, jeśli dzisiaj jest jeszcze gorzej niż wczoraj, nie wiadomo co jutro nas czeka. Bałam się, że ktoś może nas zdradzić. Mówić, że idzie szukać pomocy, a zostawić nas samych, na własną rękę. [...] Powoli wszyscy się rozeszliśmy, chcieliśmy odpocząć, czekaliśmy na kolejne reakcje jednego z wrogów. Będąc sama z Aleksem, podeszłam do niego i zrobiłam ten pierwszy krok. Przychyliłam się do niego tak, że nasze nosy się złączyły.
Zaczęliśmy się o siebie ocierać, jak dwa zakochane koty. Nie mieliśmy żadnych granic, nic nas nie trzymało...
<Aleks?>