Gdy dziewczyna była już bezpieczna, oparłem ręce o metalową posadzkę i podciągnąłem się do góry. Odetchnąłem z ulgą, że już jest bezpieczna, ale cholera, Wiktorowi nie daruję!
- Wszystko w porządku? - spytałem z troską w głosie.
- T-t-tak. Dzięki.
Kiwnąłem głową i wstałem, podszedłem do chłopaka, który najwyraźniej nie żałował tego, co się stało, złapałem go za koszulkę i przycisnąłem do ściany.
- Idioto, mogłeś ją zabić! - powiedziałem podniesionym głosem, lecz nie krzyczałem. Byłem zły.
Alice?